Hotel Zamek Biskupi – czyli, gdzie zatrzymać się w Janowie Podlaskim?

O napisaniu tego postu o tym hotelu myślę, już od roku, ponieważ dokładnie wtedy odwiedziłam go po raz pierwszy. Odwiedziłam i się zachwyciłam. No i teraz właśnie wracam z trzeciego już mojego pobytu w tym miejscu. Jest to obiekt, który został odbudowany około 5 lat temu na wzór istniejącego tu pałacu biskupów.

Hotel należy do sieci Arche. Nie miałam pojęcia o tej sieci, dopóki nie odwiedziłam hotelu w Janowie Podlaskim. Chyba nigdy wcześniej żaden hotel nie zachwycił mnie takim szacunkiem do historii danego miejsca i wyciągnięciem tego co najpiękniejsze ze starego, zniszczonego budynku. Czerwona cegła starych, grubych murów miesza się tu z nowoczesnymi, biało-szarymi wnętrzami. Gdzie nie gdzie pozostawione są elementy historycznego budynku jak okno czy futryna, które genialne otacza nowe, wygodne i stylowe wnętrze.

Arche odrestaurowało już kilka historycznych budynków, między innymi Pałac i Folwark Łochów, Koszary w Górze Kalwarii czy ostatnio Cukrownia Żnin. Nie opowiem Wam o pozostałych obiektach, bo dopiero po odwiedzeniu hotelu w Janowie Podlaskim zainteresowałam się tą siecią.

Dlaczego ten hotel wart jest odwiedzenia? Bo ma same zalety, o których poniżej J

  1. Jest piękny

Jest to budynek historyczny, którego dzieje sięgają XV wieku, kiedy to w miejscowości Porchowo, przemianowanej następnie na Janów, od imienia biskupa Jana Łosowicza. Swoją siedzibę mieli tu biskupi podlascy. A w XVIII wieku zbudowano barokowy zamek otoczony fosą. Zamek Biskupi po wojnie stał się własnością państwa i został przekazany Stadninie Janowskiej i … niszczał. Na szczęście trafił w dobre ręce. Naprawdę ogromny ukłon w stronę architektów, którzy ten zamek odtworzyli. A trzeba wiedzieć, że po wiekach burzliwych historii zostały z niego tylko skrzydła. Część centralna musiała zostać odtworzona praktycznie od podstaw. Fragmenty ceglanych murów towarzyszą Wam tu wszędzie. W pokojach i na korytarzach. Na poziomie -2, sal konferencyjnych, znajdziecie w podłodze gabloty ze znaleziskami z ruin pałacu. Klimat jest niesamowity, a wnętrza po prostu piękne.

2. Jest cudownie położony

Trochę wstyd się do tego przyznawać, ale Podlasie odkryłam dokładnie rok temu, wtedy, kiedy właśnie po raz pierwszy trafiłam do Hotelu Zamek w Janowie. No i była to miłość od pierwszego wejrzenia. Spokój, cisza, śpiew ptaków, zieleń i przepiękny i wszechobecny Bug. Właśnie dziś wróciłam z Podlasia, właśnie naładowałam się tą pozytywną energią i Wam też polecam. Piękne trasy rowerowe – w hotelu możecie wypożyczyć rower, cudowne miejsca do spacerów, szczerzy i uczciwi ludzie i fantastyczna kuchnia. Czego chcieć więcej na weekend lub nawet na całe wakacje? Dodatkowo oczywiście Janów Podlaski słynął ze stadniny. Miejmy nadzieję, że lata świetności tego miejsca znowu wrócą. W hotelu konie witają Was w galopie na recepcji. Znajdziecie je też w wielu innych miejscach, na obrazach, zdjęciach, rzeźbach – zarówno w nowej jak i starej części hotelu, a nawet w SPA.

3. Ma genialną kuchnię

To jest cudowne, ale i niebezpieczne. Właśnie wracam z Hotelu Zamek i pach, jedna dziurka w pasu do przodu – uprzedzam uczciwie 😉 Ale było warto. Szef kuchni – Łukasz Rudzki i jego załoga to absolutni mistrzowie sztuki kulinarnej. Krem szpinakowy to jest hit, którego musicie spróbować. Oczywiście sam krem jest doskonały: i kwaśny i kremowy, złagodzony cudownym puree ziemniaczanym i podkręcony genialnie chrupiącym chipsem z boczku. Chyba to dobrze, że nie potrafię tego odtworzyć, bo chrupałabym ten boczuś na okrągło. Niesamowita jest też gęś z cudownymi jabłkami prażonymi w agreście … Jak tylko o tym pomyślę, to cieknie mi ślinka. A zwykły łosoś, który trafia w ręce Pana Łukasza, położony na kaszy bulgur z szyjkami rakowymi to poezja. Do łososia podawana jest sałatka, która jest tak świeża, jakby trafiła na talerz wprost z ogrodu, a sos winegret, którym jest polana będziecie wylizywać z talerza jak tylko kelner odwróci wzrok. Podobnie, jak sos waniliowy z gruszki w winie. Oj gruszka w winie to kolejna pozycja, której nie możecie przepuścić. Nie jedźcie tam na odchudzanie bo jakby nie była silna wasza wola… Kuchnia jest tu warta grzechu i już.  A bufety śniadaniowe… Uginają się zarówno pod klasykami jak i pod lokalnymi przysmakami. Twarożek z rzodkiewką tu smakuje o niebo lepiej niż w każdym innym miejscu. Serki, pasty, naleśniki… A dla mięsożerców pyszne lokalne szyneczki, baleroniki, salcesoniki, kaszaneczki, paszteciki … Czego tylko dusza zapragnie. Jest pysznie.

4. Cudowne SPA

Oczywiście SPA, tak jak reszta hotelu, urządzone jest w najlepszym guście i ma super fachowców. Wszystkich nie sprawdziłam, ale trafiłam tu z problemami kręgosłupa wprost w ręce genialnej rehabilitantki – Pani Marioli. No i mnie naprawiła. Znajdzie wszystkie punkty spustowe, w których ulokował się Wasz stres czy inne świństwa, które trzeba przegonić. Mnie akurat, w związku z problemami z kręgosłupem najbardziej interesuje właśnie to, ale SPA firmowane Dr Ireną Eris nie wymaga reklamy. Jest pięknie, profesjonalnie i bardzo odprężająco. 

5. I fantastycznych ludzi

Ten teren i ten hotel mają jeszcze w sobie tę szczerość i prawdziwość, której w dużych miastach jest już jak na lekarstwo. Od recepcji, przez bar, po restaurację, wszędzie będziecie czuli się zaopiekowani i w rękach ludzi, którzy są po prostu życzliwi i niczego nie udają. Oczywiście wszędzie mogą zdarzyć się małe wpadki, ale tu są sporadyczne, a personel w 90% sprawia, że czujecie się bezpiecznie i przyjemnie. No i są kompetentni. O kuchni już pisałam, ale Pani w barze też zasługuje na gromkie brawa. Jej margarita jest jedną z najlepszych jakie miałam okazję próbować. A do tego uśmiech, szczerość, naturalność. Brawo!!!

Wady hotelu? Może poduszka. Jak dla mnie trochę za mała i za cienka. Część pokoi nie ma też klimatyzacji, ale grube mury raczej dobrze izolują latem. Poza tym wszystko jest doskonałe. Słowo, które jest dla mnie najlepszym podsumowaniem tego hotelu to dobry smak i szczerość  – w kuchni, we wnętrzach, w ludziach. Gdybyście mieli jakieś wątpliwości co do autentyczności moich słów, to dodam tylko, że blog prowadzę z pasji i sama płacę swoje rachunki 🙂

Mam nadzieję, że ten post Was zainspiruje, na weekend lub wakacje. O Podlasiu jeszcze na blogu będzie.

Ściskam

Jo

You may also like

Dodaj komentarz