Deseo – najlepsze lody w Warszawie

Deseo to nie jest odkrycie tego sezonu. To cudowna jakość, która już od kilku lat pozostaje na słodkiej mapie Warszawy na niezmienionym, bardzo wysokim poziomie. Wczoraj pojechałam sprawdzić czy na pewno nic się nie zmieniło. I wiecie co zmieniło się. Znalazłam nowy smak lodów. Taki sztos, że musiałam się tym odkryciem z Wami podzielić.

Ciastka Deseo znam od jakiegoś czasu. Są przepiękne, jak małe dzieła sztuki. Takie idealne, że szkoda w nie wbijać widelczyk. Dopiero jak się upewnicie, że macie wystarczającą ilość fotek tego cudeńka, sumienie Wam daje przyzwolenie na spałaszowanie go. Kultowy Paris-Brest w ich wydaniu jest wyśmienity, Corazon to po prostu poezja, a Fresa to moje małe i  śliczne uzależnienie. Widać, że pracują na świetnych produktach. Czekolada jest najprawdziwsza i najwyborniejsza, smaki owoców i kolory pochodzą z natury, a nie pracowni chemika. Poza tym nie spoczywają na laurach i ciągle proponują coś nowego. Śledzę ich fanpage. Wiem niestety, że niedawno stworzonego na bazie matcha Kioto nie spróbuję, bo mam  uczulenie na zieloną herbatę, ale całą resztę pochłaniam najpierw wzrokiem, a później … wiadomo:)

No, ale nie o ciastkach miało być, a o lodach. Otóż w czasach „przedkoronawirusowych”, kiedy człowiek mógł podróżować sobie trochę, nie miałam wątpliwości, że mistrzami lodów są Włosi. Smutno mi było, kiedy wracałam stamtąd, pewna, że przez długie miesiące nie będę miała szansy jeść tych fantastycznych gelato. Ratowałam się jakimś pudełkiem Hagen Daas od czasu do czasu. Ale też ciągle chodziłam po warszawskich lodziarniach i szukałam. Sprawdzałam różne cuda, od klasyki polskiej, włoskiej i francuskiej po nitro, aż do momentu, kiedy trafiłyśmy z przyjaciółką do Deseo na Angorskiej i spróbowałam ich cudownego smaku orzecha laskowego z Piemontu czyli nocciola. Od tego momentu byłam stracona. Jeździłam po tę nocciolę na miejscu i na wynos umilając sobie jej smak cudnymi sorbetami – jak dla mnie ten z mango wymiata, czasem wanilią a czasem słonym karmelem.

Później otworzyła się lokalizacja na Burakawskiej i płakałam w fartuch sprzedającej, kiedy mówiła, że nocciola niestety na Burakowskiej została wycofana, ale można jej spróbować na Angorskiej. No to dawaj, z mojego Mokotowa, przez Burakowską, na Angorską w okolicach Saskiej Kępy. A tam kubeczek lodów na miejscu i pudełeczko na wynos.

Wczoraj wreszcie miałam okazję po tej „koronawirusowej” kwarantannie wrócić do przyjemności sprzed kilku miesięcy, usiąść z przyjaciółką na tarasie hiszpańskiej restauracji „La Iberica”, o której pisałam tutaj i zjeść kilka hiszpańskich pyszności zapijając je lampką cavy, o której więcej przeczytacie tu. I aby dopełnić tych rozkoszy, poszłyśmy „na ciacho”. Nie zrozumcie nas źle 😉 Chodziło o coś słodkiego i przyjemnego po hiszpańskich pysznościach. No, ale jak zobaczyłam lody i zobaczyłam, że jest moja miłość – nocciola, nie mogłam przejść obok niej obojętnie. Do tych pysznych orzechowych lodów wzięłam smak, który widziałam po raz pierwszy – palone masło. No i to był sztos. Tego się nie da opowiedzieć, tego trzeba spróbować. Ta kremowość, ten bogaty, rozpustny  smak w którym w tle delikatnie przebiła się wanilia. Od dawna wiem, że życie bez masła byłoby smutne, a cukiernictwo mogłoby zamknąć swoje podwoje. No, ale przy pałaszowaniu tego palonego masła dostałam takiego impulsu smakowego, że musiałam o tym napisać. Generalnie jakość lodów w Deseo jest moim skromnym zdaniem najlepsza w Warszawie. Dodam jeszcze na wszelki wypadek, że blog mam z pasji, nie dla kasy, więc piszę co myślę i nikt mi za to nie płaci. Za to ja płacę za wszystko co jem. Wracając jednak do tematu, nie spodziewałam się, że napiszę post z powodu gałki lodów, a jednak. Te lody dla mnie warte są, żeby zarwać trochę czasu w sobotę wieczorem i podzielić się z Wami tym odkryciem.

Gdybyście tak ja, uzależnili się od tych smaków, w Deseo mają pudełeczka styropianowe, w których bezpiecznie przetransportujecie te pyszności do domu. Ale ostrzegam, że długo to one tam nie zabawią.

Dodam jeszcze, że Deseo funkcjonuje już w trzech lokalizacjach. Pierwsza jest na Angorskiej, druga na Burakowskiej w Fabryce koronek, a trzecia powstała w ubiegłym roku w Forcie 8, na Ursynowie. Z ich profilu wynika, że dowożą te swoje pyszności po całej Polsce. Nie próżnują i wymyślają co i rusz nowe ciacha i smaki lodów. Teraz widzę jakie cudowne próby ciastek przygotowują na dzień matki. Możecie zatem zrobić piękną słodką niespodziankę mamie kupując ich ciacho, albo nawet tort i połączyć to z takim przyspieszonym dniem dziecka dla siebie i wsunąć te najlepsze w mieście lody.

Dodam jeszcze, że  ja nie piję kawy, ale  moja przyjaciółka rozpływała się nad espresso, które piła w Deseo, twierdząc, że dawno nie piła tak pysznej, kremowej kawy, która miała gdzieś w tle  ten cudowny orzech .

Takiego loda jak w Deseo nie znajdziecie nigdzie w mieście.

Smacznego

Jo

Ps. przepraszam za zdjęcie. Nie spodziewałam się, że z tej wizyty w Deseo wyjdzie cały post.

You may also like

Dodaj komentarz